::. Kandydat niepokorny

Mój wpis z opublikowanymi wynikami badań o tym, jak kandydaci kłamią w swoich CV, wywołał lawinę komentarzy na grupie dyskusyjnej GoldenLine.

Odezwały się liczne głosy, że pracodawcy też kłamią. Pojawiły się przykłady nieuczciwej rekrutacji. Najbardziej jednak zaskoczył mnie taki oto wpis:

 A teraz the BEST: Rekrutujący nie wie co mi odpowiedzieć gdy zwracam uwagę lub (zdarzyło mi się raz) wyprasza mnie z rozmowy, pytając się jak mam szczelność mu mówić jak ma pisać ofertę. Wówczas chłopakowi odpowiedziałem: Przepraszam ale nie jesteśmy dziećmi – Pan marnotrawi mój czas a ja Pana!

W swojej książce „Rozmowa kwalifikacyjna. O czym nie wiedzą kandydaci czyli sekrety rekrutujących” (wkrótce ukaże się na rynku nakładem wydawnictwa Helion) piszę m.in. o 40 zasadach kandydata sukcesu. Jedną z nich jest „nie bądź mądrzejszy od rekrutującego” czyli nie wymądrzaj się!

Tak jak idąc w gości nie pouczasz gospodarza co do poprawności przygotowania bogracza, który Ci właśnie podał (co najwyżej pomijasz milczeniem fakt jak bardzo Ci nie-smakuje), tak logika nakazywałaby postąpić podobnie na rozmowie. Ale niestety, niektórzy kandydaci nie mają takiego wyczucia, i jeszcze się tym chwalą. A potem dziwią się, że nie mogą dostać pracy!

Oferta o pracę jest REKLAMĄ. I tak jak kandydat idąc na rozmowę REKLAMUJE się jak może (a kiedy zostaje zatrudniony i życie weryfikuje to co naopowiadał o sobie na rozmowie, jest już zwykle za późno na zaczynanie całej rekrutacji od nowa), tak pracodawca wystawiając ofertę pracy REKLAMUJE swoje stanowisko. Fakt, że życie też to potem weryfikuje, nie przeczę…

Ale jeśli kandydaci dają sobie prawo do nieograniczonego reklamowania przymiotów swojego charakteru i umiejętności (a wszyscy wiemy, że wyobraźnia niektórych nie zna granic), to dlaczego odmawiają pracodawcy prawa do reklamowania swojej oferty pracy?

Opisana wyżej sytuacja w głowie mi się to nie mieści. Jeszcze mi się pouczający kandydat nie trafił na rozmowie, może dlatego, że jestem uczciwa informując o warunkach i zasadach pracy. Ale… nie chciałabym z nim spotkać.  Jego zachowanie świadczy to o braku zwykłej kurtuazji, którą stosuje się we wszystkich kontaktach biznesowych. Niektórzy kandydaci mylą chamstwo z asertywnością i są jeszcze dumni z tego, że „utarli rekrutującemu nosa” zupełnie zapominając o tym, że niczego tym sposobem nie zyskali.

Rekrutując oceniam kandydata przez pryzmat tego co wie, co potrafi i jaką ma postawę (czyli osobowość) i czy jego charakter rokuje dostosowanie się do panującej w firmie kultury organizacyjnej. Postawa, jaką zajmuje na rozmowie pozwala mi w przybliżeniu przewidzieć szanse i zagrożenia jakie wniesie swoją osobą do firmy.

Szukając kandydatów do pracy działam w imieniu firmy i dla jej dobra. I nie w tym rzecz, że czyjeś zachowanie mnie osobiście uraża czy obraża, to kandydat nie dostaje pracy. Mnie to nie boli, niech się wymądrza ile chce, ale moim zadaniem jest zatrudniać ludzi, którzy będą jak najlepiej realizować cele firmy. A wymądrzanie się kandydata do pracy na rozmowie kwalifikacyjnej oznacza pewnikiem problemy dla jego współpracowników w przyszłości. Dlatego niepokorni mają problem z dostaniem pracy.

One Reply to “::. Kandydat niepokorny”

  1. Witam serdecznie,

    Ciekawy temat, ale niestety nie moge sie zgodzic z rozwinieciem…

    Podejrzewam ze ma Pani doswiadczenie z rekrutacja na specjalistyczne stanowiska, a jak zostalo wspomniane oferty pracy w Pani wykonaniu sa uczciwe – i swietnie – sadze wiec, ze sytuacja ta Pani nie spotka rowniez w przyszlosci.
    Jak wiadomo na pewnym etapie rozwoju zawodowego i w powaznych firmach taki temat nie wystepuje.

    Problem pojawia sie wtedy, kiedy jestesmy zwyklym „szaraczkiem” (bez obrazy oczywiscie) i szukamy pracy bo musimy, a nie dlatego ze pragniemy awansowac poprzez zmiane firmy. Otrzymujac 10-te zaproszenie na interview (o ile jakiekolwiek sie otrzyma korzystajac z ogolnodostepnych metod:)), na ktorym przekonujesz sie, ze jest to akwizycja jeszcze na dodatek w oparciu o samozatrudnienie, albo cieszaca sie „wieloletnim doswiadczeniem i renoma firma X zatrudni osobe z doswiadczeniem na stanowisko (np.) marketingowca” a okazuje sie (juz po fakcie niestety) ze chodzi im o (np) sprzedawce i po prostu „w zywe” oczy klamia, to po prostu miarka sie przebiera…

    Czas to pieniadz i jesli ktos marnuje moj czas (a jeszcze na nieszczescie niektorzy musze brac wolne w obecnej pracy, zeby sie stawic na rozmowe (!)) to niech sie liczy z odpowiednia reakca – odnosnie „wszystkich kontaktow biznesowych” to niestety jesli ktos marnuje czas biznesman’a to naprawde niechcialabym przytaczac tu epitetow jakie mozna uslyszec…

    Szczerze powiem, ze ja (niestety) naleze do tych kurtuazyjnych osob, ale z pelna odpowiedzialnoscia powiem, ze takich pracodawcow i rekruiterow powinno sie publicznie pietnowac (!) wsrod swoich znajomych, w internecie, w gazetach i gdziekolwiek przyjdzie Wam do glowy!

    Niestety przez ludzi, ktorzy sa kurtuazyjni mamy w Polsce sytuacje pracownika jaka mamy – wyzysk, uzurpatorstwo, mobbing (dopisac wlasne…) – nikt sie nie odezwie bo… (wstaw wlasna wymowke:))

    To tak zeby skonczyc pozytywnie :)

    Zdaje sobie swietnie sprawe, ze takie sytuacje nie zdazaja sie ludziom, ktorzy wiedza czego chca, stale sie rozwijaja (itp.) wiec moi drodzy planujmy nasze kariery zawodowe i znajmy swoja wartosc!

    Powodzenia i pozdrawiam
    Anna

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.