Chcesz zrobić karierę? Tutaj dowiesz się jak zdobyć dobrą pracę, awansować na managera i zarabiać więcej pieniędzy
::. Dam pracę po znajomości…
Nie, nie chcę zaoferować Ci pracy po znajomości…
Chcę napisać właśnie o tym, że czytam wypowiedzi na różnych grupach dyskusyjnych i włos na głowie mi się jeży. Generalnie panuje przekonanie, że jeśli praca, to tylko „po znajomościach”.
W swojej karierze zatrudniłam pewnie już z tysiąc ludzi i nigdy po znajomości. Sama też zawsze dostawałam ją po przejściu uczciwego procesu rekrutacyjnego.
Czy to oznacza, że jestem wyjątkiem?
Wizja świata jaką mają ludzie odzwierciedla ich system przekonań i wartości. Czy człowiek uczciwy zakłada, że wszyscy inni oszukują? Raczej nie. Postępując uczciwie, sam wierzy w uczciwość.
Skąd więc tak powszechne przekonanie, że pracę w RP można znaleźć tylko po znajomościach?
Naprawdę uważam, że w Polsce przecenia się rolę znajomości. W rodzinnych firmach czy w małych miejscowościach rekomendacje faktycznie mają znaczenie. Ale naprawdę, czas odczarować „znajomości” jako główne źródło pozyskiwania pracy!
W mojej firmie przyjmuje się ludzi „po znajomości”. Co w praktyce oznacza, że każdy pracownik może w odpowiedzi na ogłoszenie firmy przynieść do działu personalnego życiorys swojego znajomego, kuzyna czy męża. Aplikacja ta zostanie rozpatrzona jak każda inna w ustandaryzowanym procesie rekrutacji. Czy to oznacza, że ktoś komuś „załatwił” pracę, jeśli po tej ”znajomości” zostaje przyjętych tyle samo kandydatów co bez „znajomości”?
Znaczy to tylko tyle, że warto mieć kontakty, ale raczej nie można się na nie oglądać. Ilu ludziom Tobie udało się „załatwić” pracę? Bo mnie nikomu – inna rzecz, że nawet nie próbowałam.
A może jest tak, że Ci, którzy z różnych powodów nie mogą dostać pracy, szukają tych „onych” winnych na zewnątrz, zamiast uczciwie się sobie przyjrzeć w lustrze?
Czas więc zakasać rękawy i przygotować się porządnie do rekrutacji, zamiast czekać na mannę z nieba i wierzyć w spiskową teorię dziejów czyli „znajomości”.
| Ten wpis został napisany przez Angelika Śniegocka na 18 października 2009 o 17:53, i jest w kategorii Szukanie pracy. Podążaj za odpowiedziami do tego wpisu przez RSS 2.0. Możesz napisać komentarz, lub trackbacka z Twojej własnej strony. |










około 2 lata temu
Witaj Angeliko,
jak zwykle bardzo rozsądnie podchodzisz do sprawy.
Czytam Twojego bloga, bo odnajduje tu „bratnią duszę” jesli chodzi o sposób myślenia i pewnie działania. Jest to też przeciwwaga dla nudnego marudzenia o niemożności, braku znajomości i innych przeciwnościach losu spotykających forumowych dyskutantów. Po prostu ten kto się stara i dopasowuje do sytuacji (czytaj: ciągle sie uczy) nie ma czasu na narzekania…
Powodzenia w reformowaniu narodu życzę (sobie też)!
[Odpowiedz]
około 2 lata temu
Witam,
Moje zdanie na temat dostawania pracy „po znajomości” jest takie:
Wiele firm nie daje ogłoszenia do mediów, tylko mówi wśród pracowników, że poszukują kogoś na takie i takie stanowisko i prosi ich, aby polecali im kogoś. Dzieje się tak dlatego, że osoba z polecenia, jest pewniejsza niż ktoś z ulicy, bo żaden pracownik nie poleci obiboka ani złodzieja, no i jest mniejsza robota z przerzucaniem sterty CV. Osoba, która nie zna nikogo z danej firmy, nie ma szans sie tam dostać, bo zatrudnia się kogoś ze znajomych pracowników. Tutaj wg mnie jest coś w tym, że mówi się że praca najlepiej po znajomości, bo faktycznie w takiej firmie nie zatrudnią nikogo zupełnie z zewnątrz. W takich przypadkach jest łątiwej dostac pracę ponieważ:
a. zamiast np. 100 kandydatów na stanowisko jest ich góra 15.
b. ktoś nas polecił, więc uważają nas za osobę godną zaufania
c. wiemy cos od znajomego o firmie, wynagrodzeniu itp. więc nie wyłożymy się na najbardziej drażliwym pytaniu dotyczącym wynagrodzenia
Nie jestem temu przeciwna, bo w takich wypadkach i tak wybierają osobę któa najlepiej zaprezentuje się na rozmowie, jednak jest wybierana z grona, które nie koniecznie musi być najlepsze, poprostu zna kogoś z firmy.
[Odpowiedz]
Angelika Śniegocka Odpowiedź:
Październik 20th, 2009 at 21:34
Milka, zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. Jednakże proces rekomendacji swoich znajomych do procesu rekrutacyjnego , co tak jak piszesz funkcjonuje w wielu firmach, nie nazywałabym załatwianiem pracy po znajomości. Przez pojęcie rozumiem otrzymanie etaty po 10 minutowej rozmowie, tylko dlatego, że ktoś Cię przyniósł w „teczce”. Znajomi pracowników są włączani do normalnego procesu rekrutacyjnego, i jeśli go nie przejdą. to znajomości im nie pomogą. Znam wiele takich przypadków, w tym tygodniu rekrutowałam 4 osoby „po znajomości”, pracę otrzyma tylko 1, pozostałe wakaty uzupełnię przy pomocy agencji.
Doświadczenie mówi mi, że choć oczywiście kandydatom rekomendowanym przyznaje się kredyt zaufania, to nie można na tym bezkrytycznie polegać. Pracownicy czasem polecają osoby, które poznali w klubie nocnym w ostatni weekend (a przynajmniej takie sprawiają wrażenie). Jeśli liczy się na to, że skoro pracownik dobry to i rekomendowna przez niego osoba będzie dobra, można się nieźle przejechać.
[Odpowiedz]
około 2 lata temu
Określenie „po znajomości” jest pojmowane dość szeroko i słusznie zwróciła Pani uwagę na to, że jest demonizowane. Sam nie widzę nic dziwnego w fakcie, że firmy są bardziej zainteresowane osobami polecanymi, w ten sposób eliminując kandydatów zupełnie przypadkowych.
Nie da się jednak ukryć, że jest to przejaw wielkiej niesprawiedliwości. Wiele osób jest sfrustrowanych niemożnością znalezienia pracy, wielu kandydatów nie ma szansy zaprezentowania się tylko dlatego, że nie znają odpowiednich osób – a znajomość to często czysty przypadek.
Zakasanie rękawów, odpowiednie przygotowanie – jak najbardziej. Ale nie bądźmy naiwni – temu rozwiązaniu daleko do uczciwości.
[Odpowiedz]
Angelika Śniegocka Odpowiedź:
Październik 31st, 2009 at 21:11
Dlaczego sądzisz, że temu rozwiązaniu daleko od uczciwości? Nieuczciwe byłoby, gdyby przyjmowało się do firmy jak leci poleconych kandydatów bez procesu rekrutacyjnego. W uczciwym procesie rekrutacyjnym każdy ma szansę się zaprezentować, bez gwarancji otrzymania pracy, więc nie widzę tu nic nieuczciwego. Ofert pracy w internecie przecież nie brakuje, a jeśli ktoś nie może przebić się z aplikacją, to znaczy, że coś tej aplikacji brakuje w odniesieniu do danego stanowiska.
[Odpowiedz]
około 2 lata temu
Sęk w tym, że nie każdy ma szansę się zaprezentować. Kluczowym momentem jest tu zwrócenie uwagi na siebie – „przebicie się”, jak to Pani określiła. To, co inni próbują osiągnąć nietuzinkowym CV czy listem motywacyjnym, osoba polecona ma zapewnione już na starcie, właśnie dzięki znajomości.
Myślę, że wszyscy, którzy się wypowiedzieli, mają podobne zdanie, tylko inaczej rozłożyliśmy akcenty. Jak napisała Milka, w takiej rekrutacji wybiera się z grona kandydatów, którzy najprawdopodobniej nie są najlepsi – tylko tyle i aż tyle, bez załamywania rąk, po prostu wskazuję, że nie jest to do końca fair.
[Odpowiedz]