Chcesz zrobić karierę? Tutaj dowiesz się jak zdobyć dobrą pracę, awansować na managera i zarabiać więcej pieniędzy
Archiwum dla Styczeń, 2010
::. Wywiadownie gospodarcze na rekrutacji
sty 3rd
Magda w swoim mailu do mnie dotknęła bardzo istotnej kwestii. Przeczytaj, co mnie w nim poruszyło:
W minionym tygodniu odbyłam rozmowę kwalifikacyjną i mam poczucie, że poszła mi dobrze. Mimo, że rekrutujący (mój potencjalny przełożony) przeprowadził ją absolutnie nietypowo, tzn. nasza rozmowa sprowadziła się do rozmowy nt. mojego dotychczasowego pracodawcy, z którym on kiedyś współpracował i ma dobrą opinię oraz branży, w jakiej do tej pory pracowałam, bo również kiedyś był z nią związany. Poza tym rozmowa dot. konkretów, czyli który dział miałabym objąć, za jakie wynagrodzenie i kilku informacji nt. zgrania zespołu w jednostce, w której odbywała się rozmowa.
Nie uzyskaliśmy porozumienia w jednej kwestii: odnośnie wynagrodzenia – moja propozycja, i tak niższa od dotychczasowych zarobków, nie zyskała akceptacji. Zostałam zachęcona do zejścia z podanej kwoty pewnymi korzyściami ze stanowiska (praca tylko na ranną zmianę, co oznacza że nie będę wychodzić z pracy o 22 oraz nie pracowanie w niedzielę) (…) Stanęło na tym, że po Świętach dostanę od niego informację czy mnie zatrudnia oraz jakie wynagrodzenie może mi zaproponować.(…)W związku z tym, czy wypada wysłać maila z „przypomnieniem” swojej osoby i zapewnieniem o chęci podjęcia pracy? A druga sprawa, jak uniknąć postawienia się w fatalnej pozycji jeśli chodzi o wynagrodzenie. Chodzi mi o to, że moja gorliwość może być automatycznie zinterpretowana, że podejmę pracę za każde pieniądze, a tak niestety nie jest.
::. Jak awansować?
sty 1st
Mój problem to brak szansy. Jestem handlowcem od 8 lat i kocham to co robie. Nieskromnie powiem, że dobrym o czym świadczą moje wyniki. Zanim jednak dostałem pracę handlowca przeszedłem horror pt. „ Nie ma pan doświadczenia” . Te debilne przekonanie, że doświadczenie zawsze wygrywa z głodem sukcesu ciągnęło się w moim życiu od zawsze. Chciałbym pokazać swoje wyniki wszystkim tym, którzy odprawili mnie w pół zdania. Pracę handlowca dostałem dzięki młodzieńczej ułańskiej fantazji, konsekwencji i zasadzie, że cel uświęca środki. Pierwsza moja praca, była po to, by złapać doświadczenie, w firmie i warunkach na które bym teraz swojemu psu nie pozwolił. Potem pomimo, że praca była na „czarno” mogłem coś wpisać w CV i była szansa na rozmowy kwalifikacyjne, a w konsekwencji na pracę. Z perspektywy czasu wiem jednak, że co najwyżej złapałem obycie jako handlowiec. Jeśli chodzi o podejście pracownika do pracy byłem od zawsze dojrzały. Tak, więc jestem przekonany, że jeżeli np. moja obecna firma dałaby mi szanse 5 lat wcześniej, to 5 lat wcześniej miałaby oddanego-skutecznego pracownika. Dla ciekawostki powiem, że w mojej firmie tzw. „starzy wyjadacze” traktowali mnie jak kogoś bez doświadczenia pomimo 6-cio letniego stażu twierdząc, że medycyna to całkiem coś innego. Różnice były i są tylko merytoryczne i co najśmieszniejsze to ci zawodowcy właśnie wymiękli.


